Tag: fug

  • Każdy żołnierz naszej Małej Armii to osobna historia. Jak to wygląda z perspektywy Błażeja?

    Każdy żołnierz naszej Małej Armii to osobna historia. Jak to wygląda z perspektywy Błażeja?

    Jaram się jak Australia latem, „czołgi” są super, wpadnijcie do Muzeum* Techniki Wojskowej – Mała Armia Grupa Śląsk a nie pożałujecie ;]

    Od początku:

    Półtora roku temu, za sprawą BRDMa jedynki trafiłem do Parku*.
    I jakoś tak wyszło, że zostałem. Sporo się w tym czasie podziało, zaliczyłem sukcesy, ale również porażki jak i najzwyklejsze, głupie wtopy (zwiniętej na mokro i zapomnianej „szmaty” z NS jeszcze długo nie zapomnę).

    Było też sporo pierwszych razów: pierwsza przejażdżka czołgiem, pierwszy transport „tirem” kilkunasto-tonowych „gąsienic”, pierwszy załadunek tych kolosów na lawetę (z boku wyglądało łatwo…), pierwszy samodzielny „wypad w świat” starem 660 do Bochni (pozdro Szymon ;]) i pierwszy prawdziwy, „ciężki” offroad tym właśnie starem po gliwickim poligonie.
    Jak i wiele, wiele innych.

    Transport potworów innymi potworami
    https://youtu.be/oPA6GLzynSY
    Pierwsze próby offroadowe

    Czemu akurat teraz o tym piszę. Czemu w ogóle o tym piszę?
    Bo się cieszę jak głupi do sera. Z jednej strony z możliwości – aktywnego i ciekawego spędzenia czasu, jak i podzielenia się tym z innymi (W pt na „trzaskaniu” – tradycja w przeddzień ślubu na Śląsku – słyszę żę Młodemu marzył się pojazd wojskowy. Na więcej stali i kółek zabrakło czasu, ale „Komendancie, mogę?” „Możesz” – i przyjechałem!
    Zapomniałem o urodzinach Brata, „Maciek, pomóż!”. „OK” – i tak mój Brat „zepsuł” SKOTa w największym bajorze poligonu ;] )

    Z drugiej strony – ludzie. Nieprzypadkowo nazywamy się „Grupą”. Gdybym miał tam jeździć tylko do i dla sprzętu… to raczej już bym nie jeździł. Czołgi są super, ale nie napijesz się z nimi piwa i nie pogadasz o życiu.

    I tutaj właśnie chciałbym napomknąć o FUGu (D-442) widocznym na zdjęciu. Bolało go, ale udało się – naprawiłem i jeździ! Ogrom szczęścia i zadowolenia. Tak konkretniej to jakieś 6 – 6 i pół tony szczęścia ;]

    Byłoby jednakże niesprawiedliwością pominąć fakt, że ja do tego tortu dołożyłem tylko kolejną warstwę. Ogrom pracy wsadzony w ten pojazd jeszcze zanim pojawiłem się na parku. Moc roboty „w międzyczasie” wykonana przez wielu ludzi. Oraz masa pomocy mnie, kiedy sam zacząłem „walczyć”.

    Nie będę wymieniał każdego z osobna, bo wymienić musiałbym całą Grupę. Najpierw „Bogu co Boskie”, więc nasza „Mała Święta Trójca” – Komendant, Bosman i PiotrMaciej, bez którego kopniaków dupę dalej „wałęsałbym” się po placu, a który wraz z Komendantem (o kimś jeszcze nie wiem?) odwalili większość roboty przy FUGu, bo „dostaliśmy” go zalanego wodą, z pognitymi przewodami – których jest tam milion – i wieloma innymi usterkami.
    Wiem, że dużo swojego czasu wsadzili w FUGa również Tytus i Rider. Ogromnie pomogli mi Rafał, Rzepka vel GumiśMikołaj aka Model i Konrad, mimo że spoza grupy, ale kumpel jeszcze z technikum.

    Chciałbym podziękować wszystkim, nie tylko wymienionym „z nazwiska”, członkom i członkiniom Grupy Śląsk. Za każdy pożyczony lub podany klucz, radę i podpowiedź. Za każde „Cześć!”, „Na razie!” i „Co tam u Ciebie?”.

    Podziękować też powinienem „Żonie mej, Zofii” Zosia. Że wytrzymuje tego mojego bzika, i nie wkurza się (za bardzo ;] ) że często zamiast remontować mieszkanie jadę remontować „czołgi”.

    Wiem też, że ten „tort” zwany FUGiem nie jest gotowy na wisienkę. Jeszcze sporo drobnych usterek go boli. Ale wiem że razem z Grupą damy radę i będzie można FUGa (Jak i całą MASĘ innych kołówek i gąsienic Parkowych) zobaczyć w akcji na niejednym zlocie, czy po prostu – na naszym „podwórkowym poligonie za płotem”.

    A kiedy będzie ta Wisienka? Nie wiem. Wiem natomiast, że ten pojazd jest jednym z dwóch ostatnich, jakie zostały w Polsce w stanie sprawnym, jeżdżącym. Że ma już ładnych „parę” lat, ale przy odrobinie dbania pojeździ kolejnych „parę”. Żywa, ciekawa historia – na wyciągnięcie ręki.

    (*Bo w Muzeum sprzęty zwykle stoją i gniją, a u Nas jeżdżą i żyją. Ale wymogi formalne trzeba spełnić, stąd oficjalnie Muzeum, AFAIK).

  • Transporter opancerzony FUG

    Transporter opancerzony FUG

    Kolejny wóz można określić już mianem „sprawny, na chodzie”. Błażej usunął ostatnie usterki, teraz kwestia kosmetyki. Podłoga pod nogami kierowcy, malowanie środka, odświeżenie kamuflażu. Nie odmówiliśmy sobie przyjemności jazdy po terenie tym małym „czołgiem”. Mała Armia bez tych pomysłów nie była by Małą Armią. Poligon był nasz, głębokie brody, rozmoknięte podłoże, na szczęście napęd 4×4 ratował sprawę. To był prawdziwy offroad, tyle że pancerny. Zajrzyjcie do filmu, który nagrałem na potrzeby prezentacji.


    Strony: 1 2