Nowy nabytek: Gama Goat

Piotrek pokazał filmik i zdradził niespodziankę: Gama Goat miał zostać ujawniony dopiero po renowacji i odmalowaniu. To pojazd, o którym marzyłem, odkąd zobaczyłem go po raz pierwszy w programie „Militaria na Warsztat”. Wtedy był dla mnie dziwacznym, niezgrabnym pojazdem, ale z czasem jego surowy urok mnie urzekł.

Zacząłem sprawdzać ceny – okazało się, że bez 120 000 zł nie ma co marzyć. Przeglądając portale w funtach i euro, zdałem sobie sprawę, że muszę poszukać w Polsce. Niestety, bezskutecznie. Zawód rósł.

Pewnego dnia wpisałem w Marketplace frazę, którą już wielokrotnie próbowałem. I nagle – ogłoszenie: „Gama Goat na sprzedaż”. Sprzedawał go Marcin Bartczak z Military Monkeys. Napisałem na Messengerze i szybko dostałem odpowiedź: „Tak, aktualne. Tak, sprawny, odpala. Możesz obejrzeć, ale dopiero po 11 listopada.”

Okazało się, że 18 listopada mam być w Olsztynie. To tylko 50 km zboczenia z trasy – decyzja była prosta. Po powrocie z Olsztyna zajechaliśmy obejrzeć pojazd. Na pierwszy rzut oka – cudo! Trochę do poprawienia, ale potencjał ogromny.

Silnik? Odpalił bez problemu. Krótka przejażdżka? Marcin wsiadł i ruszył z Piotrkiem na testową jazdę. Ja zrezygnowałem – dopiero co zdjęli mi szwy po operacji, więc wolałem nie ryzykować. Po powrocie Piotrek był zachwycony – uśmiech na twarzy większy niż gdańska szafa, a komentarz mówił wszystko: „Nie wiem, ile Tatuś ma kasy, ale wart jest wszystkich pieniędzy!”

Dodatkowo w zestawie była wyciągarka, nowe szyby, wały, krzyżaki, plandeki i sporo innych dodatków. Czas na negocjacje – szybka, konkretna rozmowa, bardzo korzystna dla mnie. Zaliczka, a reszta przy odbiorze.

W drodze powrotnej Piotrek rzucił mimochodem: „Tatusiu, w środę mam transport w tamte okolice, wracam na pusto, można by załatwić przewóz i zmniejszyć koszty.” Biłem się z myślami – Marcin już i tak poszedł mi bardzo na rękę. W poniedziałek zadzwoniłem, trochę niezręcznie tłumacząc sytuację, ale nie zdążyłem skończyć, gdy Marcin odparł: „Nie ma sprawy, rozumiem. Niech chłopaki w środę przywiozą zaliczkę i podpisaną umowę, a pojazd można zabierać!”

I tak marzenie stało się rzeczywistością!